mam problem z córką

Matka

mam problem z córką

Postautor: Matka » wt wrz 14, 2004 10:02 pm

Mam problemy z córką. Nie chce chodzić do szkoły, ma kłopoty z koleżankami. Często płacze, jest smutna.Rozmawiałam z wychowawczynią, pedagogiem szkolnym. Córka też miała z pedagogiem rozmowę, ale nic to nie dało, wydaje mi się, że nawet pogorszyło sprawę. Wydaje mi się, że pedagog i wychowawca rozmawiali z klasą przy córce. Moim zdaniem nie było to przeprowadzone właściwie. Bardzo mi szkoda córki. Zastanawiam się nawet nad wizytą u psychologa, tylko że to nie rozwiąże problemów klasowych. Może ktoś mi poradzi??? Czekam.

Gość

Postautor: Gość » sob paź 02, 2004 11:31 pm

A jaki powód niechęci do szkoły córka podaje? napewno rozmawiałyście na ten temat.
Zastanawiam sie też czy Twoja córka jest osobą wrażliwą tj czy bardzo wszytsko przezywa ? Jakieś uwagi przykre od innych kolezanek, kolegów?

Dzieci są bardzo bezpośrednie. Moja córeczka miała kiedyś chwile wrecz załamania i zapłakiwała się że do przedszkola nie pójdzie - okazało się że koleżanka powiedizała jej że brzydko pomalowała obrazek a inne dziecko się zaśmiało. Moja córeczka jest bardoz wrażliwa i nie potrafi sobie poradzic z krytyką (szczególnie gdy jest krzywdząca, gdy ona sie bardzo postarała i zrobiła cos naprawde dobrze a jest skrytykowana) Na razie ma 5 lat i rozwiącujemy jej problemy na bierząco. Na szczescie ma bardzo mądrą Panią która wspołpracuje ze mną. Ale boję się co będzie jak pójdize do szkoły.......

Ania

Postautor: Ania » wt paź 26, 2004 4:23 pm

Od dobrego samopoczucia dziecka w szkole zależy bardzo wiele. Dlatego bardzo ważnym jest dokładne wyjaśnienie przyczyny niechęci dziewczynki do szkoły. Skoro, w Twoim odczuciu (a Twoje zdanie jest najważniejsze), szkoła nie załatwiła tak jak trzeba problemu, spróbuj sama dociec przyczyn i zgłoś propozycje rozwiązania wychowawcy i pedagogowi. Wykażesz, że zalezy Ci na dziecku i jesteś w stanie wiele zrobić dla jej dobra. Korzyści z tego będą bardzo duże: Ty nawiążesz bliższy kontakt z dzieckiem, udowodnisz córce i nauczycielom, że jesteś gotowa walczyć o jej dobro, być może rozwiążesz problem, albo przynajmniej zmusisz szkołę do poszukiwania innych rozwiązań. Pamiętaj, że rodzice mają decydujący głos w sprawach swoich dzieci. Jeżeli nie wskórasz nic przynajmniej wesprzesz swoje dziecko. A wtedy... być może ono samo rozwiąże swój problem. Powodzenia!
Osobiście, jako nauczyciel, bardzo cenię inicjatywę rodziców. Rodzic wie o dziecku dużo więcej niż ja. I nie bój sie szkoły. Choć czasami nauczyciele mówią dużo mądrych słów, tak naprawdę zależy mi na dobru dzieci.

anielka

JA

Postautor: anielka » ndz sty 02, 2005 12:36 am

Poruszyła mnie ta wiadmomość i ....pozwoliła wspomnieniom powrócić. Jestem młodą nauczycielką, pewną siebie, wiedzacą czego chce, pełną optymizmu, WIARY w SIEBIE, mającą przyjaciół, znajomych, mniej znajomych, czującą się kochaną i kochającą, mającą wokół siebie wspaniałych ludzi dla których JESTEM kim JESTEM i dobrze, że JESTEM:) ale....kiedyś tak nie było:( w liceum-zahukana, zaszczuta, małomówna, wyśmiewana (z powodu mojej nadwagi), płacząca do poduszki, z nikłą ilością znajomych, zawsze sama, gdzieś na boku, omijająca imprezy i ogólnie mówiąc omijana przez koleżanki -nie mówiąc już o kolegach:):) hihih:)Moja mama widziała co się dzieje, kochająca starała się mi pomóc- ale ....przecież NIC NIE MOŻNA ZROBIĆ NA SIŁĘ! Nie można nakazać dziecku zabawy z innym dzieckiem, nie można zmusić go aby bawiło się określoną zabawką:( ojjjjjj niestety :( ale.... można po prostu BYĆ przy nim, być zawsze, ukazać mu sposoby AKCEPTOWANIA SIEBIE- takim jakim się jest, można rozmawiać z nim o wszystkim i o niczym, budować pozytywny obraz jego JA i pozytywny obraz świata. Dla mnie takim oderwaniem się od chorej juz rzeczywistości codziennego szkolnego dnia była grupa młodych ludzi, wolontariuszy, którzy opiekowali się dziećmi niepełnosprawnymi- dla nich to własnie stałam się KIMŚ -na nowo i tak jest do dzisiaj. Szanuję ich, akceptuję, ufam. Tego nauczyła mnie właśnie mama i jestem jej ogromnie wdzięczna, że nie próbowała z moimi nauczycielami wprowadzić mnie w środowisko szkolnej klasy na SIŁĘ i nigdy nie rozmawiano o mnie na jej forum. Nauczyciele zaś- w szczególności moja wychowawczyni (ukochana Krysia:)) wiedziała o tym "co mi w duszy gra" i była bardzo delikatna w osądach i pomocy.
Przepraszam-za tak długą refleksję ale.....jakoś sie tak rozpisałam;)
Serdecznie pozdrawiam Mamę i córkę. Trzymam kciuki za Was oboje:)

Wiola
Posty: 8
Rejestracja: śr gru 05, 2007 8:05 am

Postautor: Wiola » śr gru 05, 2007 8:54 am

Moja córka ma 15 lat. W ubiegłym roku bardzo cierpiała bo chłopcy w klasie ją przezywali od grubasów ,dokuczali jej.Poruszyłam problem na wywiadówce za co była na mnie zła.Trochę pomogło .
Po jakimś czasie sytuacja odwróciła się to ja spotkałam się z zarzutem, że czyjaś córka płacze przez moją.
Postawiłam sprawę jasno :albo wyjaśnimy to na forum dwie matki dwie córki albo załatwią to między sobą dziewczyny .Stało się to drugie ,bo moja córka nie chciała konfrontacji z tamtą matką twierdząc ,że jest wyczulona na punkcie swej córki .Dziewczyny nawet zaczęły kolegować się. Podobno poszło o plotki o mojej córce.
Mieszkamy na wsi tu moja córka ma jedyną koleżankę -"przyjaciółkę " , która często ją dołuje jeśli jest o coś zazdrosna ,często wcześniej córka płakała przez nią na dodatek podkochuje się w jej bracie .Ja nazywam to toksycznym związkiem. I nie wiem co z tym zrobić.
Od wakacji córka jakby poczuła się pewniej . Ucieszyłam się nawet sądząc ,że będzie umiała mieć swoje zdanie i czasem powie "nie" koleżance .
Zaczęła ładniej ubierać się ,pozwoliłam jej podkreślać tuszem długie rzęsy . Zabroniłam kolczyka w nosie i kolejnych w uchu ,a także solarium i farbowania włosów -za młoda.
Moje dziecko zaczęło rościć sobie prawo do wolności. Jej szkoła to jej sprawa -"przecież to mi powinno zależeć by wyjść dobrze"-mówiła .
Oglądanie przeze mnie zeszytów traktowała jak naruszenie prywatności.
Moje dziecko pogubiło się .
Najważniejszy jest Tomek . Był problem by poznać z kim spotyka się ,ale przyciśnięta do muru w końcu powiedziała.
Zaczęły ginąć mi pieniądze . Wcześniej nie przywiązywałam wagi do tego ,ale i nie odnosiłam wrażenia ,że coś mi ginie . Jednak to co wydarzyło się w miesiącu listopadzie (zginęło w jeden dzień 80 zł a po dwóch dniach 300 zł z pieniędzy odłożonych na samochód -córka nie była poinformowana o tym ,że są w domu ,ani gdzie)
Nie oskarżaliśmy jej ,bo często u nas pieniądze leżały na wierzchu i nigdy nie ginęły . Spowodowaliśmy debatę, ale zostaliśmy w punkcie wyjścia . Odwiedziłam szkołę .Okazało sie że była wywiadówka o której nie wiedziałam i że w dziań ,w którym stwierdziłam ,że zginęło mi 300 zł moje dziecko było na wagarach.
Córka zaprzecza ,że jej nie było i mówi ,że porozmawia z panią.
Ja już jej nie wierzę bo już kilka razy złapałam ją na kłamstwie.
Ona dziwnie interpretuje rzeczywistość.
Jakby nic sie nie stało nadal śmie prosić mnie o wyjście do swojej koleżanki "mogę ,choć na godzinkę ,mogę , to na pół"-prosi . W końcu wrzeszczy ,że dom to więzienie.
Ja boję się ,że to ma związek z narkotykami jakie u nas we wsi są powszechne .Ona zachowuje się jakby przeszła pranie mózgu.
Pomóżcie
Wiola

viola20_88@o2.pl
Posty: 6
Rejestracja: pn lut 22, 2016 9:28 am

Postautor: viola20_88@o2.pl » śr maja 11, 2016 7:57 am

Witam,

Jeżeli córka nie jest akceptowana przez z koleżanki z jakiegoś powodu to może być właśnie powód jej niechęci do chodzenia do szkoły, każdy z nas chce być akceptowany w danym środowisku w którym się znajduję. Warto by było ustalić co jest dokładnie powodem, że córka nie jest akceptowana przez rówieśniczki i od kiedy to się zaczęło. Co w danym okresie się zmieniło np.: w domu co mogło mieć wpływ na to. Takie rozmowy nie powinny być prowadzone przy całej klasie ma Pani tutaj całkowita rację ponieważ to mogło jeszcze bardziej pogorszyć stan pani dziecka o trudnych sprawach rozmawia się z dzieckiem w cztery oczy z wychowawca i ewentualnie w obecności pedagoga szkolnego. Taka rozmowa powinna przebiegać w spokojnych warunkach bez niepotrzebnych świadków by córka nie czuła się skrępowana, warto także pomimo rozmowy o trudnościach zwrócić uwagę także na mocne strony dziecka by wzmocnić jej samoocenę by rozmowa nie kojarzyła jej się tylko z samymi jej trudnościami co może zaowocować, że córka chętniej zacznie na ten temat rozmawiać. Wizyta u psychologa także może być dobrym rozwiązaniem, ale proponuję na początek by Pani spróbowała także na spokojnie porozmawiać z córką by się dowiedzieć czemu koleżanki z klasy są wrogo do niej nastawione i proszę pamiętać by podkreślać w danej rozmowie mocne strony dziecka oraz nie naciskać za bardzo na odpowiedź bo to daje odwrotne efekty.

NovaSarmatia
Posty: 3
Rejestracja: ndz maja 08, 2016 7:10 pm
Lokalizacja: Krynki (Podlaskie)
Kontaktowanie:

Postautor: NovaSarmatia » pt maja 13, 2016 8:04 pm

Czy nie warto rozważyć zmiany szkoły ? otoczenia córki ?
Prowadzę Antykwariat z książkami, w chwilach wolnych od książki - czytam

viola20_88@o2.pl
Posty: 6
Rejestracja: pn lut 22, 2016 9:28 am

Postautor: viola20_88@o2.pl » sob maja 14, 2016 6:30 am

Nie znamy przyczyny dlaczego córka nie jest akceptowana w szkole,a zmiana szkoły to nic innego jak ucieczka od problemów to nie jest żadne rozwiązanie. A jak w nowej szkole pojawią się nowe problemy to będzie kolejna zmiana szkoły? Uważam że trzeba rozwiązać problem, a nie uciekać od niego.

jozefinapachowska
Posty: 4
Rejestracja: czw paź 15, 2015 11:21 am

Postautor: jozefinapachowska » ndz maja 29, 2016 7:36 am

Ma Pani rację, zmiana szkoły to nie jest rozwiązanie problemu, tylko ucieczka przed nim.
Na początku warto "zbadać teren" i porozmawiać z nauczycielami, pedagogiem szkolnym, być może też jeśli ma Pani taką możliwość z rodzicami koleżanek czy kolegów z klasy. To pozwoli Pani dowiedzieć się jak z obiektywnego źródła jak Pani córka funkcjonuje w szkole, czy dzieje się coś niepokojącego, czy ma jakieś problemy z nauką, kolegami, nauczycielami, a przede wszystkim czy w szkole również córka jest smutna - czy może tak zachowuje się tylko w domu. Bo też jest taka możliwość.
Najważniejsze jest dowiedzieć się, skąd wzięła się ta zmiana zachowania.
Powinna Pani się też zastanowić kiedy nastąpiła zmiana zachowania córki - może wiąże się to z jakimś wydarzeniem. Często nam dorosłym pewne sytuacje / sprawy / rzeczy wydają się błahe i nieistotne - a z punktu widzenia dziecka urastają do rangi problemu.

Ważne jest, aby dzieci czuły że maja w rodzicach wsparcie i oparcie i że mogą im powierzyć swoje tajemnice. Niech wie, że może na Panią liczyć - ale w tej kwestii jak i w każdej innej - najważniejsze są nasze czyny a nie słowa. Żadne z dzieci, a nawet dorośli nie lubią wypytywania - bo to kojarzy się z przesłuchaniem. Także, metody typu - siadaj na kanapie - teraz porozmawiamy - proszę odłożyć na bok :)
Dlatego proszę postawić na bycie przy niej, na wspólne spędzanie czasu, na aktywności które córka lubi, nawet na rozmowy o zwykłych codziennych sprawach.
W ten sposób da jej Pani znać, że co by się nie działo, jest i będzie Pani z nią i że może na Panią liczyć w każdej sytuacji. A prędzej czy później sama przyjdzie i będzie chciała porozmawiać.
jozefina.pa

Awatar użytkownika
kamaa87
Posty: 6
Rejestracja: pn maja 22, 2017 5:56 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Re: mam problem z córką

Postautor: kamaa87 » pn maja 22, 2017 6:00 pm

Istnieje całe grono psychologów. Myślę, że konsultacja byłaby świetnym rozwiązaniem. Podczas moich problemów małżeńskich udaliśmy się właśnie do takiego specjalisty, który kompletnie odmienił nasz związek i jesteśmy szczęśliwymi ludźmi. Proszę spróbować.

Awatar użytkownika
wawi
Posty: 6
Rejestracja: czw lip 06, 2017 3:56 pm
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Re: mam problem z córką

Postautor: wawi » czw lip 06, 2017 4:28 pm

Mogę Ci dać namiar na prv na psychologa, który pomógł mi w walce o mojego syna. Opisane przez Ciebie przypadki to nic w porównaniu do tego co przeżywaliśmy my.

IrenaMother
Posty: 5
Rejestracja: czw lip 13, 2017 5:54 am

Re: mam problem z córką

Postautor: IrenaMother » czw lip 13, 2017 5:59 am

Jeśli pedagog i wychowawca tak postąpili to rzeczywiście jeszcze pogorszyli sprawę. Takie rzeczy muszą być załatwiane bardzo delikatnie, pamiętam ze szkoły jak chodziłam , że niektóre dzieci potrafiły być naprawdę okrutne w stosunku do innych ...

Awatar użytkownika
niko1990
Posty: 5
Rejestracja: pn lip 17, 2017 9:37 pm
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Re: mam problem z córką

Postautor: niko1990 » wt lip 18, 2017 6:07 am

Szukaj problemów nie tylko w zachowaniu córki. Problem zazwyczaj leży po środku. A okres buntu musicie razem przetrwać tak jest praktycznie w każdym domu.


Wróć do „Problemy wychowawcze”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość